Drogi Czytelniku

Po kilku latach absencji postanowiłam wznowić działanie strony devica.pl. Przepraszam, że tak długo nie pisałam, ale musiałam zreorganizować swoje życie, by się dostosować. Dostosować otoczenie i aktywności do moich możliwości. Zajęło mi to kilka lat, ale to były naprawdę duże projekty, od wybudowania domu bez barier, po zmianę pracy i dziedziny wiedzy, którą zawodowo się zajmuję. W międzyczasie przyszło mi przeżyć kilka rzutów i wyjść z nich na prostą z hasłem na ustach :


„kiedy człowiek uprze się być zdrowym,

to i medycyna jest bezradna”

A rzeczywiście mam czym się z Wami podzielić, bo choruję już 21 lat i, nie tylko w moim mniemaniu, mam się całkiem dobrze. Przy czym zaznaczyć muszę, że to nie jest tak, że devica obeszła się ze mną łagodnie. Przeszłam tyle rzutów, że nawet nie chce mi się ich zliczać, włączając parokrotne zapalenia nerwów wzrokowych. Wiele razy musiałam uczyć się chodzić na nowo. I to nie jest tak, że po rzucie nagle zapominasz, jak się stawia kroki. Uczyć się chodzić na nowo oznacza, że musisz poddać się długiej rehabilitacji, by odbudować mięśnie i mieć czym stawiać kroki. Wpierw poruszasz się na wózku ( lub wcale ), potem o kulach, potem o lasce, by wreszcie i ją porzucić. A gdy nie miałam jeszcze właściwej diagnozy i celowanego leczenia niejednokrotnie, jak tylko już wychodziłam z poprzedniego rzutu, następował kolejny. I znów od początku…


Mam wiele nowych doświadczeń, zdobyłam nową wiedzę. Nasza choroba otrzymała nową nazwę, są nowe leki. Mamy oręż, musimy jedynie wypracować w sobie i utrzymywać stale motywację, by walczyć. A gdy trzeba – się dostosować.


Mój syn – przyszły informatyk lub programista – pomoże mi w prowadzeniu tej strony.


Zapraszam do czytania, choć mam nadzieję, że trafiłeś tu zupełnie przypadkiem i treści tu zawarte nie są dla Ciebie.


Zdrowia życzę !

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.